Blog

Jak napisaliśmy 1 000 opisów produktów w 3 tygodnie — i dlaczego AI nie wystarczy

Klient miał 1 000 produktów z opisami skopiowanymi od dostawcy. Zero ruchu organicznego, zerowy potencjał SEO. Jak podeszliśmy do projektu i czego się nauczyliśmy o generowaniu treści z AI.

  • Strategia oparta o dane i cele biznesowe.
  • Rekomendacje UX, integracji i automatyzacji.
  • Plan wdrożeń i wsparcie zespołu.

Klient — firma importująca sprzęt AGD — przyszedł z konkretnym problemem: 1 000 produktów w sklepie WooCommerce, wszystkie z opisami skopiowanymi bezpośrednio od producenta. Identyczne treści, które znajdowały się na dziesiątkach innych sklepów. Google to widział, rankingi to odzwierciedlały. Ruch organiczny z produktów — bliski zeru.

Tradycyjne rozwiązanie: zatrudnić copywriterów, zakres i cena takiego projektu wychodziły na 3–4 miesiące pracy i budżet rzędu 60–80 tys. zł. Zamiast tego zaproponowaliśmy hybrydowe podejście z AI — i w 3 tygodnie mieliśmy gotowe, zoptymalizowane opisy dla wszystkich produktów. Poniżej opisuję jak to zrobiliśmy i co okazało się trudniejsze niż myśleliśmy.

Masz katalog produktów bez dobrych opisów?

Pomożemy ocenić potencjał SEO i zaproponujemy podejście dopasowane do rozmiaru katalogu i budżetu.

Porozmawiaj o opisach produktów

Dlaczego samo „wrzuć do ChatGPT” nie działa

Pierwsza myśl wielu właścicieli sklepów jest prosta: wkleję opis producenta do ChatGPT i poproszę o przepisanie. I to faktycznie działa — ale tylko dla pierwszych kilku produktów. Gdy masz 1 000 produktów, ręczne kopiowanie i wklejanie to wciąż setki godzin pracy. Poza tym wynik jest nierówny: jeden opis wychodzi świetnie, inny – banalnie, kolejny — zupełnie nie pasuje do tonu marki. Bez struktury i kontroli jakości dostajesz 1 000 opisów o różnej jakości, z których wiele nie nadaje się do publikacji.

Prawdziwa praca przy projekcie tego typu to nie „pisanie AI” — to inżynieria procesu. Skrypt, prompt, przepływ danych, kontrola jakości, import. Dopiero to razem daje skalowalne i powtarzalne wyniki.

Jak wyglądał nasz process

Zaczęliśmy od eksportu danych z WooCommerce: nazwa produktu, kategoria, atrybuty (moc, wymiary, pojemność, kolor, materiał), cena i istniejący opis producenta. To surowy materiał — dane wejściowe dla AI. Im więcej atrybutów, tym lepszy wynik, bo model ma z czym pracować. Produkty z samą nazwą i ceną bez żadnych danych technicznych dawały opisy płytkie i generyczne. Produkty z 10 atrybutami — precyzyjne i merytoryczne.

Potem przyszła najtrudniejsza część: prompt engineering. Prompt to instrukcja dla modelu — co ma napisać, w jakim tonie, dla kogo, jakiej długości, z jakimi słowami kluczowymi. Testowaliśmy kilkadziesiąt wariantów na próbce 50 produktów zanim trafiliśmy na wersję, która konsekwentnie dawała dobre wyniki. Prompt zawierał: persona klienta (kto kupuje ten sprzęt), ton marki (profesjonalny ale przystępny, bez technicznego żargonu), strukturę opisu (akapit korzyści, akapit techniczny, akapit dla kogo), docelową długość i przykład pożądanego wyjścia.

Skrypt w Pythonie iterował przez wszystkie produkty, wysyłał dane do API OpenAI z tym promptem i zapisywał wynik. Koszt API dla 1 000 opisów przy GPT-4o wyniósł kilkaset złotych — ułamek kosztu tradycyjnego copywritingu.

Kontrola jakości — tego nie można pominąć

Tu leży sedno projektu i to, co odróżnia rzetelne wdrożenie AI od eksperymentu. Wygenerowane opisy przeszły przez dwuetapową weryfikację. Pierwsza — automatyczna: skrypt sprawdzał czy opis ma odpowiednią długość, czy nie zawiera „halucynacji” (stwierdzeń niezgodnych z atrybutami produktu — np. AI czasem dodaje funkcje, których produkt nie ma), czy nie powtarza dosłownie opisu producenta. Druga — ręczna: klient przejrzał 10% losowo wybranych opisów z każdej kategorii. Tam, gdzie coś nie pasowało do marki lub wiedzy produktowej, wracaliśmy z poprawionym promptem i generowaliśmy od nowa.

Około 8% opisów wymagało ręcznej korekty po etapie automatycznym. To bardzo dobry wynik — oznacza, że 920 produktów z 1 000 przeszło przez proces bez interwencji człowieka. Dla tych 80 produktów zrobiliśmy sesję z klientem, ustalailiśmy co AI zrobiło nie tak i poprawiliśmy prompt dla tej kategorii.

Efekt po 3 miesiącach

Opisy zostały zaindeksowane przez Google w ciągu 4–6 tygodni od publikacji. Po 3 miesiącach ruch organiczny z produktów wzrósł o 340% rok do roku. Część produktów z niszowymi frazami wskoczyła na pierwszą stronę Google bez żadnych działań link-buildingowych. Klient dostał to, czego potrzebował: unikalne treści, które Google traktuje jako wartościowe, za ułamek kosztu tradycyjnego copywritingu.

Ważna uwaga: AI nie zastąpiło tu człowieka całkowicie. Zastąpiło żmudną, powtarzalną część pracy — strukturowanie i pisanie podobnych opisów według szablonu. Ekspercka weryfikacja, znajomość produktów i decyzja „co jest ważne dla kupującego” — to wciąż wymagało zaangażowania klienta i naszego doświadczenia w SEO e-commerce. AI to narzędzie, nie magik.

Masz katalog produktów z opisami, które nie rankują? Sprawdzimy, czy podobne podejście ma sens w Twoim przypadku. Umów rozmowę — na wstępie ocenimy potencjał SEO i powiemy, co można zrobić.

FAQ

Najczestsze pytania

Odpowiedzi na pytania, które pojawiaja sie przy wdrożeniach.

Google nie penalizuje treści AI per se — penalizuje treści niskiej jakości i spam, niezależnie od tego, jak zostały napisane. Treści AI, które są merytoryczne, unikalne i pomocne dla użytkownika, rankują dobrze. Kluczowe jest, żeby nie publikować masowo generowanych opisów bez weryfikacji — to właśnie Google wykrywa jako spam.

Dla produktów e-commerce optymalna długość to 150–400 słów dla standardowych produktów, 400–800 słów dla produktów premium lub technicznych. Ważniejsza od długości jest unikalność i wartość informacyjna — opis powinien odpowiadać na pytania kupującego, nie być zapychaczem słów kluczowych.

Tak. Po zbudowaniu procesu możemy go uruchamiać automatycznie przy każdym imporcie nowych produktów do WooCommerce. Nowe SKU trafiają do skryptu, dostajesz wygenerowane opisy do zatwierdzenia lub od razu publkowane, w zależności od Twojego procesu kontroli jakości.